Sprzedaż używanych ciągników siodłowych

Pracowałam przez wiele lat w firmie transportowej, więc widziałam na co jest popyt, o co pytają klienci. Wiedziałam jak wygląda konkurencja, co trzeba zrobić, żeby się wyróżnić, jakie ceny oferować. To dało mi solidną podstawe do tego by zająć się własnym biznesem. W końcu poczułam się na tyle pewna, miałam gotowy biznesplan, gotówkę na start, więc mogłam zaczynać i szukać klientów na własny rachunek.

Dobre i sprawne ciągniki siodłowe

używane ciągniki siodłoweZamierzałam się zajmować sprzedażą używanych ciągników siodłowych i naczep do nich. Większość osób nie kojarzy tej nazwy ciągnika, chodzi o przód tira, czyli samo auto bez naczepy. Ciężarówki są drogie, jeśli chodzi o pojazdy nowe. A przecież nie każda firma może pozwolić sobie na ich zakup. Chęć rozwoju jest blokowana przez zbyt małe możliwości finansowe na starcie. Dlatego tez uznałam, że ja będę oferować wyłącznie używane ciągniki siodłowe oraz naczepy. Będą one oczywiście w dobrym stanie, sprawne, przejdą każdą kontrolę techniczną. Jednak będą o wiele tańsze niż te nowe. Za granicą czasem oferowane są ciągniki używane, ale jeszcze na gwarancji to już w ogóle moim zdaniem rewelacyjny zakup. Dzięki pracy w branży miałam całą baze kontaktów firm transportowych, jak również pośredników, handlarzy, czy hurtowni. Dzięki temu od razu wiedziałam do kogo się zwrócić z każdym problemem i wszystkich też oczywiście odpowiednio wcześniej poinformowałam, że zamierzam się zajmować sprzedażą używanych ciągników. Wynajdywałam tez nowe firmy, które sprzedawały ciągniki bo kończyły swoją działalność albo zmieniały profil na transport osobowy i chciały się pozbyć starych maszyn. Kupiłam też bardzo duży teren by móc gdzie postawić te ciągniki. One same w sobie nie zajmują dużo miejsca, ale przyczepy już niestety tak. A ja chciałam dawać klientom od razu kompleksowe zestawy, że mogą sobie dobrać ciągnik i naczepę, dzięki czemu będą mieli już wszystko naraz załatwione. Ponadto w mojej branży liczy się też reputacja, więc dbałam o stan techniczny ciągników. Nie mogłam sobie pozwolić na żadne przekręcanie liczników, czy niesprawne hamulce. Wszystko musiało być idealne, tak że klient mógł odjechac sobie spod mojej firmy nowym ciągnikiem.

O reklamę dbałam nieco mniej, przyłożyłam się tylko do strony internetowej, bo to przecież wizytówka mojej firmy. Miałam tez stronę na portalu społecznościowym. Głównie bazowałam na marketingu szeptanym i na poleceniach. W ten sposób można sobie szybko i łatwo zbudować grono stałych klientów, którzy chętnie będą kupować ciągniki.